Przełącz menu
Przełącz menu użytkownika
Nie jesteś zalogowany
Twój adres IP będzie publicznie widoczny, jeśli dokonasz jakichkolwiek zmian.

MIĘKKOŚĆ

Z WiedzaJKP
Wersja z dnia 04:09, 24 kwi 2024 autorstwa Swiadomosc (dyskusja | edycje)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Brian Kirhagis
Brian Kirhagis

MIĘKKOŚĆ[edytuj | zwiń | zwiń wszystkie]

MIĘKKOŚĆ ma niewiele wspólnego z byciem słabą, zawsze grzeczną, zawsze "dobrą", uległą, bierną, godzącą się na wszystko, podatną na manipulację, rozmytą, nieklarowną czy akceptującą wszystkie cudze zachowania.

To zestawienie cech to nie miękkość, ale usztywnienie... często nieuświadomione staranie, aby zasłużyć.

I aby przekonać siebie oraz świat, że się nie jest "tą złą/ niewłaściwą".

To nieuświadomione dążenie do udowodnienia, że nie jestem taka, jak się mnie osądza (albo jak ja - świadomie lub nieświadomie - osądzam siebie lub kogoś, przeważnie z rodu).

Czyli... nic innego jak zapomnienie o własnej godności.

Miękkość jest jak woda. Jak bezlitosne morze.

Spróbuj ją złamać, a tylko się zaśmieje, bo... NIC jej złamać nie zdoła.

Spróbuj ją zgłębić - prędzej utoniesz.

Spróbuj ją zamknąć w jakichś ramach - rozbije je i popłynie dalej.

Spróbuj ją strawić ogniem - ugasi cię jedną miękką falą współczucia albo zwyczajnie popłynie swoim szlakiem.

Spróbuj ją pochwycić, złapać dla siebie - umknie ci.

Spróbuj ją obrazić - jej szum jak głęboki pomruk zagłuszy Twoje inwektywy, a z jej brzucha rozlegnie się... śmiech.

Miękkość jest mądra, dzika i potężna.

Ona wie, gdzie płynąć, a gdzie nie. I tam gdzie ma płynąć płynie bez wyczerpującego wysiłku.

Jest tak potężna, że może sobie pozwolić być łagodna, czuła, rozkoszna, słodka, kwitnąca, lekka i mrucząca. Bo to przyjemne. Bo to karmiące. Naturalne i organiczne.

I czasem to będzie innych drażnić, a innym razem sprawiać, że też zaczną mięknąć, zaczną płakać.

Jeśli ktoś Ci mówi, że nie możesz być taka miękka, bo przecież musisz być czasem harda, twarda, wojownicza...

cóż, tylko twarde można rozkruszyć i złamać.

Miękkiej wodzie tego nie zrobisz i żadne ognie jej nie strawią.

Jeżeli ktoś Ci mówi, że jako kobieta potrzebujesz ognia i pożogi, aby postawić granicę, aby przepuścić złość, aby sięgnąć po swoje...

Przepuszczanie przez ciało złości, pokładów stłumionej wściekłości, nienawiści, frustracji JEST ogromnie ważne, TAK, ale rzeczywiste granice stawiamy same sobie - jest nimi w istocie rozpoznanie siebie jako...

Godnego Wszystkiego Co Najlepsze Oceanu Miłości.

Następnie zanurzanie się w tej przestrzeni na tyle, ile możesz, aby emanować tym w świecie i tak pomagać innym przypomnieć sobie... prawdziwych siebie, swoją własną cudowną MOC i wspaniałość.

I ten ocean w Tobie zawsze Ci szumi, gdzie masz być, dokąd iść, jak godność swoją przejawiać.

Wówczas "stawianie granic" w świecie i wojowanie z tymi, którzy ich nie uznają okazuje się często zbyteczne.

Główną mocą stwórczą okazuje się ustanowiony w Twoim polu standard, a główną ochroną brak wzorców walki i zagrożenia w Twoim polu, ucieleśniona godność.

Ogień Słońca pragnie służyć głównie do tego, aby Cię rozgrzewać, zasilać, penetrować miłością i ciepłem - aby było Ci ciepło, rozkosznie, pogodnie, energetycznie... A nie abyś się w nim spalała.

Jeżeli odetniesz się od własnej Wody Życia i załączysz zbyt wiele Ognia, myśląc, że przecież "wyrażasz swój słuszny gniew", pamiętaj, że nadmiar Ognia może poczynić większe szkody Tobie niż temu z czym wojujesz, jeśli zacznie trawić twoje Wewnętrzne Ogrody.

Gniew jest po to, abyś go poczuła, uznała w sobie, przepuściła przez ciało jako czystą energię życiową, a następnie użyła jej dla siebie, dla swojego dobra, dla spełnienia swoich potrzeb. Nie po to, aby go z siebie nieustannie wyrzucać na innych, aby go podżegać do walki ze światem.

Który ocean myśli o tym, że lepiej byłoby się skurczyć, stwardnieć i wojować, skoro wie, że może... się rozlać na wszystkich i wszystko swoją energią?

Jeżeli potrzebujesz większego poczucia mocy: poszerz się i poczuj siebie jako ocean, zamiast tej małej żałosnej kałuży łez, krwi i potu, którą myślisz, że jesteś.

Ocean energii, miłości, radości, ziemskości i boskości, który już obejmuje wszystko, który już ma wszystko, który już jest wszystkim.

Tak, taka jest Twoja moc, taka jest Twoja potęga.

W tym swoim NATURALNYM organicznym stanie Istnienia możesz pewnego dnia zauważyć, że.... zaśmiewasz się do łez czułym śmiechem z brzucha. To śmiech głębokiej czułości i współczucia, śmiech z samej siebie, z tego, że kiedykolwiek myślałaś, że ktoś z zewnątrz może Ci TO dać... To, czym Ty w Istocie Jesteś.

Że mogłaś się starać, czekać, czy nawet żebrać o ochłapy, które nie umywały się nawet do tego błogiego rozwibrowania Twojej własnej słodkiej esencji. Cóż to była za prześmieszna iluzja! I jak żałośnie się czułaś, gdy w nią wierzyłaś.

Prawa autorskie[edytuj | zwiń]

tekst: Karolina Kala Bochenek

Jeśli wspiera Cię moja twórczość, Ty również możesz ją wesprzeć klikając tutaj.

Pomagasz mi w ten sposób częściej dzielić się tu przesłaniami.

Z wdzięcznością 🙏💜🙏